Wino, wszystko o winie. Po prostu serwis miłośników wina.
niedziela Wrzesień 5th 2010

About News Magazine Theme 640

You are viewing News Magazine Theme 640 with the news magazine style turned off. Once you turn on the news magazine style from your theme options page the theme should look like the screenshot below. To setup go to the theme options page to select your featured categories and configure your other settings.

Veuve Clicquot Ponsardin

If you prefer to use this layout leave "Turn On or Off the News Magazine Layout" set to off and turn off this explanation text and screenshot example from the theme options page using the "Turn Off About News Magazine Theme 640" option

Veuve Clicquot Ponsardin

Veuve Clicquot Ponsardin – czyli wdowa po Clicot Ponsardin.
To znakomita marka i świetny Champagne.

Na jednej z degustacji organizowanej  przez magazyn wino miałem możliwość przekonać się o smaku wszystkich standardowo (nierocznikowych) oferowanych przez VCP produktów.

  • Veuve Clicquot Brut
    Standardowa żółta etykieta, najbardziej kojarząca się z firmą jest uosobieniem stylu firmy.
    Na kompozycje tego wina składają się Pinot Noir (50-55%),  Pinot Meunier (15-20%),
    oraz Chardonnay (28-33%).
  • Veuve Clicquot Rosé (od kwietnia na polskim rynku) zawiera 82-85% wina białego i 12-15%
  • Veuve Clicquot Demi-Sec

Veuve Clicquot Ponsardin nie zrezygnowało z dodawania cukru podczas produkcji wina, natomiast deklaruje się iż ilości te są niewielkie.

Początek firmy to 1772 rok wtedy to rodzina Clicquot rozpoczęła działalność w branży winiarskiej właściwie Philippe żyjący jeszcze wtedy mąż zmarłej wdowy. W 1805 roku Francois bo tak miała na imię wdowa, przjęła firmę.

Okazała się bardzo przedsiębiorczą wdówką. Wino obecnie ze stajni Moet Hennessy jest jednym z najczęściej sprzedawanych i ciągle o znakomitej jakości.

Kompozycja Veuve Clicquot Ponsardin wlewa się do butelek i dodaje niewielką ilość drożdży oraz cukru. Po zakorkowaniu butelki zaczyna się proces powtórenj fermentacji tak charakterystyczny dla metody szampańskiej. Po minimum sześcioletnim okresie przechowywania w butelkach partia Szampana jest wypuszczana do obiegu.

Veuve Clicquot Ponsardin

Veuve Clicquot Ponsardin

Tradycja

To słowo pada dość często w branży winiarskiej. Przydaje wartości, jak choćby w inskrypcji méthode traditionnelle na winach musujących. Napis nie czyni z nich wprawdzie krewniaków (bo jednak ?krew? inna), ale przynajmniej powinowatych szampanów. Winiarze i handlowcy mówią nam o tradycyjnych szczepach, kupażach. Powtarzamy to za nimi automatycznie.

Na rzeczywiste znaczenia tego terminu w winiarstwie moją uwagę zwrócił wykładowca z Centrum Badań Enologicznych z Montpellier mówiąc, że na miano tradycji nie zasługuje zwyczaj lub sytuacja trwająca nawet kilkadziesiąt lat. Słowa te padły podczas prelekcji i nie miałem możliwości dopytać się, jaki czas uważa za niezbędny do powstania tradycji. Jednak zainspirowany w kolejnych rozmowach z winiarzami na dźwięk trzysylabowego słowa niezmiennie pytałem, ile owa tradycja sobie liczy.

Przynosiło to interesujące informacje. Węgry ?królestwem kékfrankosa? okazały się być po prawdzie dopiero od II Wojny Światowej. Wcześniej dominowała tu uprawa białych odmian, a z czerwonych w wielu regionach najpopularniejsza była kadarka. Sześćdziesiąt lat może wydawać się długim czasem. Trzeba jednak pamiętać, że mówimy o winiarstwie. Od razu przypomina mi się pewna warszawska prezentacja win alzackich. Próbowanie win u niektórych winiarzy składało się niejako z dwóch części. Pierwsza dotyczyła win wyeksponowanych na stole, druga następowała w wyniku toczonej podczas degustacji rozmowy. Jeśli nawiązywała się nić porozumienia i sympatii, właściciel wyciągał z pod stołu wina z 50?60 letnich krzewów. W tym kontekście półwiecze ekspansji upraw jednej z odmian winorośli nie robi już takiego wrażenia. Zwłaszcza, że obsadzenie winnic, zebranie doświadczeń i oszlifowanie win wymaga wielu dodatkowych lat.

Nie chciałbym jednak, aby moje słowa cokolwiek ujmowały zjawiskom, które jeszcze za naszych czasów lub w następnym pokoleniu mogą stać się pełnoprawną tradycją. Po prostu takie uściślanie lat nadaje właściwą proporcję. Jak choćby w przypadku rodu Fehérvári gospodarującego na stokach góry Somló, który swoje tradycje może wyprowadzić z XIII wieku.

Pozostaje pytanie, co w winiarstwie powinno być nazywane tradycją. Powiedziałbym, że tradycja zaczyna się rodzić się wtedy, gdy umiera ostatni winiarz, który mógł pamiętać jej poczęcie. Jeśli w kolejnych pokoleniach pojawią się następcy chcący ją rozwijać, udoskonalać i dzięki nim okaże się odporna na przeciwności, chwilowe mody, wtedy staje się pełnoprawną tradycją. Nie wyznaczałbym więc jej powstania latami, ale przede wszystkim tym, co leży u podstaw winiarstwa i jego wkładu w kształtowanie kultury ? przekazywaniem doświadczeń pomiędzy pokoleniami. To chyba najlepiej oddaje nie tylko czas, ale i sens powstania tradycji.

Janusz Walczak www.magazynwino.pl

Wina – gdzie kupować?

To pytanie zadaje sobie wielu amatorów tego trunku.
Wino jest nie tylko bardzo popularnym alkoholem.

Wino jest dziś bardzo popularne, jest na (oraz w)ustach wszystkich.
Wina jest jednocześnie zbyt dużo. Niewątpliwie podaż przewyższa popyt.
Wielu producentów w rozmaity sposób stara się zabiegać o konsumentów, o nowe rynki zbytu.
O jeszcze większą sprzedaż wśród konsumentów przywiązanych do marki.

Gdzie kupować?

Winiarnie – miejsce w którym coraz częściej można nie tylko kupić, ale i napić się wina.

Winiarnię określił bym jako – sklep specjalistyczny z winami, czasem połączony z możliwością konsumpcji wina i potraw odpowiednio do wina dobranych.  Miejsce w którym można liczyć na poradę specjalisty znającego asortyment, oraz wiedzę konieczną w odpowiednim doborze wina dla odwiedzających winiarnię klientów.

Winnice – w Polsce raczej ciężko kupować wino w tych miejscach z uwagi na fakt iż Ich ograniczona ilość dostępna zazwyczaj w misjach typowo turystycznych ( Podkarpacie, Małopolska, okręg zielonogórski).

Za granicą w winiarskich krajach takich jak Francja, Włochy itd… są miejscem gdzie bardzo często można odnaleźć niesamowite pełne nietuzinkowości i osobliwości wina w rozsądnych cenach.

Wino można kupować także w supermarketach.  Możemy w prosty sposób sięgnąć na półkę, aby zdobyć butelkę szampana takiego jak Piper Heidsieck, Veuve Clicot Ponsardin, czy też Dom Pérignon w znacznie bardziej atrakcyjnej cenie.

Dom Perignon

Dom Perignon

W miejscu takim jak supermarket raczej nie możemy liczyć na fachowe porady somellierów, tudzież wykwalifikowanych sprzedawców. Jesteśmy zdani na siebie, oraz na bardzo ograniczony wybór.

Wina nie powinno się kupować tylko ze względu na cenę. Bardzo często wina w przystępnej cenie są znakomite, pełne smaku i odpowiedniego wyważenia warte dużo większej ceny niż zapłaciliśmy.
I vice versa wina drogie czasem nie są warte nawet jednej dziesiątej ceny którą zań zapłaciliśmy.

Warto posiadać jakąś wiedzę odnośnie preferowanych przez nas smaków.
A jeśli cenimy sobie fachowe doradztwo to pozostawiam serwis www.winobranie.info do Państwa użytku.

Wino można kupić także przez internet.

Już wkrótce zamieszczę listę importerów, od których można kupować.

Plugawa pieśń psychiatry

Pisząc niegdyś felietony o winach dla pism niespecjalistycznych i szukając innych tematów niż mikroutlenianie czy odwrotna osmoza, zawsze jak na deskę ratunku wskakiwałem na wiersze mówiące o winie.

Tu jeden poeta bąknął coś o węgrzynie, tam drugi wspomniał burgunda i felieton miałem jak w banku. Rzadko zdarzał się wybitny wiersz z winem w środku ? niewątpliwe najpiękniejszym, jaki znam, jest Ren Apollinaire?a ? ale przy odpowiedniej interpretacji i omówieniu motywu szło rzecz napisać. Dlatego z pewnym przerażeniem przeczytałem wiersz psychiatry Karadžicia, zamieszczony przez ?Dziennik? w dzień po jego schwytaniu. Słoweński filozof Žižek w swym komentarzu do aresztowania psychiatry, specjalisty od medycyny alternatywnej, cytuje go w całości.

Nawróćcie się na moją wiarę
Proponuję wam coś, czego nikt
Wcześniej nie miał
Proponuję wam surowość i wino
Ten, który nie będzie miał chleba,
Zostanie nakarmiony światłem mojego
Słońca
W mojej wierze nic nie jest zakazane
Jest miłość i picie
I patrzenie na Słońce tak długo, jak
Tylko chcecie
Ten bóg niczego wam nie zabrania
Posłuchajcie mojego wezwania, bracia

Na nasze szczęście nie jest to wiersz wybitny; lepiej, jest to ledwie ułożona w biały wiersz deklaracja grafomańska. Na nasze nieszczęście motyw wina jest w niej dość ważny i Karadžić dwukrotnie o winie wspomina. Jednak przede wszystkim niepokoi towarzystwo, w jakim wino u towarzysza psychiatry występuje. Jest nim surowość, klimat powagi, napięcia i ogołocenia. Wino zostaje włączone w pewną ideową całość, wyrazistą i ostro formułowaną. Istniejące w bałkańskiej tradycji zwieranie się wątków ezoterycznych i faszystowskich, ascezy i uniesienia, upojenia i surowości miało w literaturze różne, lepsze i gorsze realizacje. Lepsze to Cioran i Eliade choćby. Nie zdziwiło mnie przeto aż tak bardzo zdjęcie, na którym zobaczyłem Karadžicia jako felczera okultystę w hinduskim owłosieniu.

Nie po raz pierwszy w dziejach wino ma wspierać ideologię i mitologię solarną, mitologię boga-słońce, która u poety psychiatry miesza się z myślą polityczną i narodową, służy tej ostatniej za poetycką trampolinę. Niemieccy poeci preromantyczni, a później Wagner i Nietzsche, również łączyli wino, nadając mu wizerunek substancji najczystszej, alchemicznej, z taką czy inną mitologią narodową. Gdyby Karadžić ograniczył się do nędznych mistycyzujących elukubracji na papierze, byłoby w tym pół biedy. Jako morderca nadaje swoim wersom ciężar nie do zniesienia. Poza długoletnim pobytem w pierdlu powinien zostać skazany na wieczne wypluwanie wina.

To może mało stosowny żart, ale cała ta historia uzmysławia mi, jak bardzo jest mi obcy ideowy żywioł wina, sięgający bachicznej tradycji dyskurs o winie jako substancji przemienienia. Gdzie tylko pojawia się w mówieniu o winie jakaś boskość, jakiś absolut, jakaś transcendencja, jakieś identyfikacja wina z życiodajną krwią, z ideą totalną itp., biorę nogi za pas i wypluwam wino jeszcze zamaszyściej. Nawet wesołe kuplety śpiewane przez miłych staruszków w różnych bractwach winiarskich działają mi na nerwy. W Burgundii, gdzie jest to w modzie, w takich chwilach chowam się pod stół albo uciekam do toalety. Wolę wygadywać głupstwa o budowie wina i niepełnym finiszu, przyrównywać wina do Bóg wie czego ? mężczyzn, kobiet, muzyki czy malarstwa ? niż wzlatywać do nieba na wina grzbiecie.

Wielokrotnie słyszałem nad moimi dużymi uszami zżymania nad dzieleniem włosa na czworo przy analizie każdego łyka, nad bajdurzeniem i pleceniem trzy po trzy; wielokrotnie sam zżymałem się na siebie za snucie głodnych kawałków o degustowanym winie i za ucieczkę od upojenia jako stanu lepiej świadczącego o człowieczeństwie. Jak długie dzieje ludzkości pokazują, lepiej jednak przesadzać z metaforami niż z ideami i wierszyk psychiatry wzmacnia moją skłonność do dubów smalonych oraz podbudowuje potrzebę istnienia takich pism, jak choćby Magazyn WINO, gdzie nowy rocznik barolo czy tokaju wydaje się wydarzeniem równie wielkim, co bitwa pod Waterloo.

Oczywiście wszyscy mówiący o winie ? zwłaszcza do kamer czy mikrofonów ? wino w ten czy w inny sposób umityczniają, nawet na skromny, domorosły sposób. Sam w tej materii czuję się czystym, banalnym roussoistą, czyli wyznawcą prostolinijnej zasady: bądźmy ze sobą i nic więcej nie róbmy. XVIII-wieczny filozof Rousseau, przypomnę, uważał, że wino jest najlepszym społecznym cementem, zwłaszcza dla ludzi samotnych, zagubionych. W jego najsłynniejszej powieści Nowa Heloiza sceny zbiorowego winobrania należą do najbardziej sielankowych obrazów i są esencją szczęścia. Ale jest to cokolwiek inne szczęście zbiorowości, niż to obiecane przez solarnego boga psychiatry: tam się jest razem i niczego więcej od życia nie wymaga, a już zwłaszcza nie pojawia się tam nikt, który chce nas prowadzić do Prawdy.

Próbujemy wierzyć, że wino, ono jedno, nie wyzwala agresji, służy poczuciu bliskości i tak dalej, że pijąc je, odpędzamy wszystkie złe myśli i do nikogo nie czujemy złości. To przyjemna, nieszkodliwa wiara, na którą wszak zebrałem przez 15 lat degustacji niemało dowodów. Cholerny psychiatra pokalał nam gniazdo, za co do dożywocia w pierdlu, które go czeka, dorzucam jeszcze dodatkowy roczek.

Marek Bieńczyk  www.magazynwino.pl
Tekst ukazał się w numerze 34 (4/2008)

Wina z regionu Cava

Znana na całym świecie apelacja hiszpańska (95% wina wchodzącego w skład apelacji produkowane jest w Katalonii), choć niekoniecznie przez wszystkich w ten sposób postrzegana.
Jako że Cava przez przeciętnego amatora wina kojarzona jest po prostu z gatunkiem wina musującego.

Tak Cava to apelacja charakteryzująca się produkcją win musujących, wedłóg tradycji szampańskiej.
Produkcja roczna win CAVA wynosi aż 222 miliony butelek.

Wina Cava powstają z białych szczepów Macabeo, Parellada, Xarello, oraz Chardonnay. Do produkcji win różowych wykorzystuje się głównie Trepot(szczep lokalny), ale także Pinot Noir znany między innymi dzięki winom produkowanym w Szampanii.

Angegdotą związaną z winami Cava może być przygoda, której doświadczyło wielu Polaków.
Otóż za granicą w restauracjach chąc napić się kawy nie prośmy o cavę, a o coffe. W przeciwnym wypadku 95% kelnerów zaprezentuje nam butelkę musującego wina zamiast wymarzonej małej czarnej.

Temperatura spożycia wina

Temperatura jest jednym z najbardziej istotnych czynników decydujących o smaku wina.
Wino zbyt zimne nie ma możliwości aby w odpowiedni sposób rozwinąc swoje aromaty.
Z drugiej strony jeśli wino nie posiada aromatów i smaków które wzbudzają zachwyt,  jeśli wino jest winem, które praktycznie nie nadaje się do picia. Niska temperatura może sprawić iż picie tegoż wina będzie możliwe.

Wina podane w zbyt wysokiej temperaturze są najczęściej ciężkie, przeładowane, w winach tych w bardzo łatwy sosób wyczuć możemy alkohol.

Wszystkie te aspekty zaniżają walory nawet bardzo dobrych win. dlatego wina podawane powinny być w
odpowiednich temperaturach.

Wina musujące: 7-10°C
Wina białe: 8-12°C
Młode wina czerwone: 12-14°C
Wina czerwone: 17-19°C

Eksperymentujcie z swoim ulubionym winem aby znaleźć optymalną temperaturę.

W określeniu właściwej temperatury może pomóc termometr do wina.
Termometry do wina dostępne są już właściwie od 30zł.

Termometr do wina

Termometr do wina

Wina – wiąże z nimi swoją przyszłość!

Wszystko zaczęło się dawno dawno temu, zawsze lubiłem się wyróżniać.
Chęć do wyróżniania się była jednym z wielu czynników wpływających na podejmowanie się pewnych zadań.
Być może były jednym z głównych czynników które wpłyneły na moje zainteresowanie wegetarianizmem.
Na pewno jednak chęć wyróżniania się, oraz przynależności do pewnej grupy wpłyneła na zainteresowanie tematem wina.

Wino jakże inne jest od pozostałych alkoholi, jakże szlachetneiejsze od większości, jakąż historię bardzo często w sobie “niesie”. Ok, ale o historii i winach będzie później :) .
Teraz skupić bym się chciał właśnie na tym jak historia wina kojarzonego z najbardziej komercyjnymi nazwami zaczęła zmieniać się w kierunku po prostu dobrego wina z środkowej półki cenowej :) .

Pewnego listopadowego wieczoru postanowiłem zrezygnować z pracy, niewdzięcznej dość bo nawet stanowisko managera w “restauracji” Sfinks nie brzmi zbyt dumnie, 6 dni w tygodniu średnio po 10 godzin – właściwie za grosze tzn. pracując jako kelner zarabiał bym więcej.

No i zrezygnowałem, a w związku z tym stworzyłem w sobie potrzebę znalezienia pracy.

Jako że nie lubię wysyłać zbyt dużej ilości CV, skoncentrowałem się nad szukaniem interesujących mnie ogłoszeń.
W międzyczasie zadzwoniła do mnie bardzo sympatyczna Pani proponując mi zostanie ajentem kafejki Empik Cafe.
Hmm było to bardzo obiecujące – właściwie mogło przyczynić się do rozwoju mojej kariery w szybkim bardzo tempie.
Na rozmowie kwalifikacyjnej udało mi się od razu zakwalifikować, ale :)

Nie byłem przekonany około 6 dni szkoleń pod rząd po 12 godzin, w Factory Outlet daleko od centrum bo w Ursusie.
Konieczność pracy i ograniczonia kosztów pracowniczych (jako że te koszty miałbym opłacać z uzyskiwanej prowizji), odpowiedzialność całkowita za powierzone mi mienia materialne, konieczność znalezienia 3-5 żyrantów (minęło trochę czasu także ciężko mi jest w chwili obecnej podać dokładą ich liczbę) troszkę mnie przeraziły.

Biorąc pod uwagę doświadczenie ajentów Żabki, którzy to ajenci (kiedyś nie wiem  czy ciągle) rozpisywali się ze swoimi  żalami po forach internetowych lekko się zdystansowałem.

Całkowita odpowiedzialność za Ich mienie materialne?  no tak ograniczają ryzyko, ale dlaczego to ja mam za to odpowiadać skoro Oni stawiają stoisko/sprzęt w centrum handlowym miejscu z jednej strony zabezpieczonym z drugiej absolutnie niezabezpieczonym (otwarte stoisko, w nocy stoisko pozostawione by było na łaskę baź niełaskę ochroniarzy).
Konieczność opłacania kosztów pracowniczych – przecież to podstawowy koszt zaraz obok, lub zaraz po kosztach czynszu. To kafejka tu oprócz czynszu, sprzętu i pracowników wszystkie pozostałe koszty są ograniczone i zamykają się w procencie pokrywanym z sprzedaży.

Powiem tylko że miałem wątpliwości, ale nie chciałem pozostawać bez pracy więc…

W momencie kiedy natknąłem się na ogłoszenie napisane w bardzo ujmujący sposób wyróżniające cechy oczekiwane kandydata takie jak zainteresowanie literaturą, geografią muzyką wszystkim tym co związane jest z niesamowitym tematem wina. Wtedy pomyślałem sobie że wina, wino że to właśnie o to od zawsze mi chodziło.

Gastronomia i wino…

Więcej o swojej przygodzie w mojej poprzedniej firmie już wkrótce. Życzę sobie powodzenia bo jutro lub w ciągu najbliższych kilku dni mam przed sobą rozmowę do pracy w firmie w której chciałbym pracować.
Firmie posiadającej znakomitą ofertę, odpowiednie podejście do kwestii znajomości wina wśród swoich pracowników (oczekiwania co do posiadanej wiedzy i ciągłego samoszkolenia się w temacie wina).

Dodatkowo oczywiście wymagane są umiejętności sprzedaży natomiast  te umiejętności nabyłem jakiś czas temu, lub nawet została mi oddana wraz z pozostałym dziedzictwem genetycznym (wraz umiejętnością nawiązywania kontaktów z ludźmi i predyspozycją do polipów nosa :)).

Langwedocja

Kraina historyczna w południowo wschodniej Francji. Oddzielona Pirenejami, Masywem Centralnym, Rodanem i Morzem Śródziemnym.

Langwedocja jest jednym z największych regionów winiarskich Francji.
Przez długi okres czasu w Langwedocji produkowane były głownie tanie wina niskiej jakości.
Regiony takie jak Bordeaux były dużo bardziej popularne i lepiej postrzegane.
Od kilkunastu lat winiarze z Langwedocji starają się zmienić ten wizerunek produkując coraz lepsze roczniki i wina bardziej dostosowane do gustów konsumentów.

Artykuł w trakcie ewaluacji…

Grzaniec

Jak sama nazwa wskazuje, grzaniec to wino podgrzewane.

Jesteś w posiadaniu czerwonego wina, które ciężko wziąć do ust?
Takie wino może nadawać się także na grzańca, dodatek cynamonu, goździków i miodu może zmienić okropne czerwone wino w w miarę przyjemnego grzańca.

Winiarnia

Sklep specjalistyczny z winami, czasem połączony z możliwością konsumpcji wina i potraf odpowiednio do wina dobranych.

 Page 2 of 5 « 1  2  3  4  5 »